Uwaga, „pogodowe mimozy”! Jeśli obrzydły wam wieczne chrypy i grypy, jeśli naprawdę chcecie przestać kwękać i żądacie radykalnych rozwiązań, powinniście wiedzieć, że pastor Sebastian Kneipp miał rację. Jego kontrowersyjna, powstała 100 lat temu i wyśmiewana przez dziesięciolecia terapia wodna działa! Skuteczność hartowania się zimną wodą potwierdziła medycyna konwencjonalna, choć nie do końca wiadomo, na czym to polega. Bez wątpienia krótkotrwałe działanie zimnej wody poprawia krążenie krwi, co wyraźnie korzystnie wpływa na narządy układu odpornościowego. Obrazowo mówiąc, zimno jest szczególnego rodzaju kuksańcem wymierzonym komórkom odpornościowym. Najprawdopodobniej zwiększa to ich czujność wobec zarazków, które przedostały się do organizmu w zbyt małej ilości, by wywołać reakcję obronną, albo też nie zostały przez rozleniwiony układ reagowania rozpoznane jako chorobotwórcze. Hartowanie najlepiej jest zacząć od obmywania ciała chłodną wodą. Bierzemy szorstką myjkę, zanurzamy ją w zimnej wodzie i wyciskamy. Nacieranie rozpoczynamy zdecydowanymi kolistymi ruchami od grzbietu prawej dłoni, w górę, aż do barku. Znów moczymy myjkę i nacieramy wewnętrzną stronę ramienia do pachy, następnie prawą stronę szyi i bark. Potem, pamiętając o częstym zwilżaniu myjki, pocieramy kolejno prawą stronę pleców, prawy pośladek i zewnętrzną stronę nogi, by obmywszy wewnętrzną jej stronę, powędrować w górę, w kierunku piersi. W tej samej kolejności naciera się lewą stronę ciała, a całą rzecz kończy na podeszwach stóp. Po kilku dniach można już spróbować krótkich, trwających nie dłużej niż 30 sekund, chłodnych natrysków, po których trzeba szybko się ogrzać, np. wskakując na chwilę pod kołdrę lub otulając się w koc.
Post a comment
You must be logged in to post a comment.
