Od jesieni do wiosny temperatura w pomieszczeniach nigdy nie powinna przekraczać 20, a w sypialni rześkich 16 st. C. W typowym mieszkaniu w bloku wilgotność powietrza rzadko przekracza 30 proc. By osiągnęła optymalny poziom 50 proc, trzeba je nawilżać. Najlepsze są urządzenia wyrzucające nie rozbitą na kropelki wodę, ale nasycone wilgocią powietrze, oraz wyposażone w specjalny filtr, zatrzymujący chorobotwórcze i alergizujące roztocza, bakterie, pleśnie i grzyby. I wreszcie, bez względu na porę roku, jak najczęściej trzeba mieszkanie wietrzyć! Szczególnie starannie wietrzmy sypialnię, w której na noc najlepiej kaloryfery wyłączyć. Jeśli uda się nam jeszcze uniknąć nadmiernego przemęczenia i stresów, jeśli postaramy się ograniczyć używki, zdrowo jeść i zażywać nieco ruchu na świeżym powietrzu, powinniśmy doczekać wiosny zdrowi i w dobrej kondycji.
Przystosuj się do temperatury
Tagi : bakterie, białe krwinki, błony śluzowe, ciepło, garderoba, gardło, gorące powietrze, głowa, infekcje, klatka piersiowa, kurtka, niskie temperatury, nos, odporność, ogrzewanie, opuszki palców, przeciwciała, przedramiona, przeziębienie, ramiona, rękawiczki, samopoczucie, stopy, suche powietrze, sweter, szalik, wirusy
By przystosować się do niskich temperatur, potrzebujemy nie mniej niż trzech-sześciu tygodni. Osobom z natury bardziej wrażliwym i nieodpornym zabiera to nawet trzy-cztery miesiące. Nie wojujmy z naturą, bo zemści się, dręcząc nas złym samopoczuciem i nawracającymi infekcjami. Pozwólmy organizmowi przystosować się do panującej na zewnątrz temperatury. Mechanizmy nie używane szybciej rdzewieją, również fizjologiczne mechanizmy obrony przed chłodem. Nie służy nam życie pod kloszem, w szczelnym, wygrzanym kokonie. Co zaś robi Kowalski, gdy idą chłody? Wdziewa grubą czapę i skarpety. Tymczasem najwrażliwsze na chłód nie są, jak się powszechnie sądzi, ani stopy, ani głowa, ale nos, opuszki palców, klatka piersiowa, skóra brzucha oraz ramiona i przedramiona. Strategicznymi częściami garderoby stają się więc o tej porze roku podkoszulek z długimi rękawami, sweter, ciepła kurtka, szalik i rękawiczki. Opieszała administracja włącza w końcu ogrzewanie? Zziębnięty Kowalski rozkręca kaloryfery tak, że siedzi w domu w samej koszuli, i nie otwiera okien, by upragnione ciepło nie uciekło. Powietrze w jego mieszkaniu staje się coraz bardziej gorące i suche. W takich warunkach błony śluzowe nosa i gardła tracą zdolność usuwania kurzu, zmniejsza się też produkcja walczących z mikrobami przeciwciał i białych krwinek. Odporność organizmu na infekcje drastycznie słabnie. Na domiar złego Kowalski często bywa przemęczony, przytłoczony troskami, źle się odżywia, pali i nie dosypia. Gdy, wydelikacony, osłabiony i niewłaściwie ubrany, wybiegnie teraz na ziąb, nie przetrzyma ataku wirusów i bakterii. Przeziębienie murowane.
